Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Joy

Czytelnicy...

...witam  Jestem kobietą, a wiadomo, że ta zmienną jest. Z powyższym nosiło mnie już o grudnia, aż nastał ten dzień. Przypływ chwili. Jak czasem przy takich sprawach bywa nie obeszło się bez strat.

#21(50) Kosogłos, S. Collins

Rewelacja. Prawda czy Fałsz? I przyszedł w końcu ten, upragniony moment czytania ostatniej części trylogii opowiadającej o losach Katniss w kompletniej nie wiedzy co tym razem przygotowała dla niej autorka. 

#20(48) W pierścieniu ognia, S. Collins

Co jeszcze może się zdarzyć, gdy rzuca się wyzwanie władzy? I tym razem pierwszy w moim życiu pojawił się film o przygodach nastoletniej Katniss. Ponownie nie przypuszczałam nawet, że znana z ekranu fabuła, wciągnie mnie bez reszty od pierwszej do ostatniej strony. 

#19(47) Igrzyska śmierci, S.Collins

Od dawna planowałam, przeczytanie Igrzysk zastanawiając się  czy swoją sławę zawdzięcza głównie dobrze zrealizowanym filmom, czy samej sobie. Wybierają się w sobotę do zaprzyjaźnionej kawiarenki, w której to stoi specjalny regalik z książkami zapewne dla takich przybyszów, jak ja nie spodziewałam się znaleźć takiej gratki książkowej. Korzystając z okazji postanowiłam umilić sobie aromat pysznej kawy z likierem orzechowym lekturą znanych mi z filmu Igrzysk...

#18(46) Wystrzałowa dziewiątka, J. Evanovich

Wpaść jak Śliwka w kompot? Każdy z czytelników znających choć jedną część o przygodach sławnej Stephanie Plum tudzież miłośników jej historii. Bez problemu może domyśleć się, o co mi chodzi z tym wpadaniem. Dla pozostałych wyjaśnię, wystarczy przeczytać jakąkolwiek część o Plum a czytelnik wpada niczym śliwka w przysłowiowy kompot, bo chce więcej. Zaś sama bohaterka również ma pewne ku temu zdolności, to jest znaczy się wpada i owszem najczęściej w tarapaty...

#17(45) Sekretny układ, C. Kittredge

Tajemnice i sekrety, czyli czy wszystko da się ukryć? Przyznam szczerze, że po pierwszej części Ryzykowny układ nie chętnie zabrałam się do czytania tym razem Sekretnego układu. Bałam się, że czeka mnie kolejne godziny czytania bez przyjemności, przerywane momentami myślenia o nie czytaniu książki do końca wszak jej poprzedniczka  to mocna książka, która jak się okazuje nie do końca podbiła moje czytelnicze serce. 

#15(43) Poza czasem, A. Monir

Na wszystko przychodzi odpowiedni czas...? Fantastyka, mój ulubiony gatunek, który porusza wiele aspektów wyobraźni i zjawisk nie do końca człowiekowi znanych owianych tajemnicą, legendą czy po prostu nie wyjaśnionych będących tylko przypuszczeniem, że tak zdarzyć się mogło. Jednym z takich tematów jest zagadnienie podróży w czasie. Do tej pory wśród wielu fantastycznych tomów, które czytałam raz trafiłam na serie książek której fabuła toczyła się właśnie w temacie takich podróży. Kiedy tylko dowiedziałam się o Poza czasem od razu się nią zainteresowałam poznanie innej historii o takich podróżach, do tego sądząc po okładce lekka i dziewczęca. To ja poproszę bardzo chętnie. 

#10(38) Wizje, D. Sacerdoti

Bo czasem wystarczy tak niewiele.. . Wizje, to pierwsza księga trylogii o przygodach Sary Midnight. Jest to również kolejna z książek wydawnictwa Dreams, która posiada wspaniałą, przyciągającą oraz intrygująco tajemniczą okładkę. Wobec której penie nie tylko ja nie pozostałam obojętna. Do tego zapowiedź Wizji, jak to w książkach tego gatunku czasem bywa zeka nas tutaj walka osieroconej nastolatki z przeciwnościami losu. A żeby było ciekawiej nastolatka, posiada dar o którego istnieniu nie wie lub nie jest świadoma jego siły. Może także nie mieć pojęcia jakie zagrożenia dla niej lub jej najbliższych niesie posiadanie owego daru czy używanie posiadanej mocy. Potem często okazuje się, że czuje się opuszczona przez przyjaciół lub sama musi ich unikać by ich chronić. Dodatkiem do takiej konstrukcji często jest też walka z jakimś przedstawicielem odwiecznego zła, tym razem mamy do czynienia z demonami.  Wiem na pierwszy, rzut oka wydaję się to takie banalne. Ale przy bliższym poznaniu ...

A cóż to za okazja?

A cóż to za okazja? Z tortem i świeczką, marzenie do spełnienia... tak wczoraj blogowi stuknął pierwszy rok. Z czego jestem ogromnie dumna i co poprawia moje samopoczucie pomimo chwilowego stanu przeziębieniowej niedyspozycji.  Jak, to się zaczęło? Coś minie podkusiło i tak powstał pierwszy post a potem już samo jakoś poszło i trwa nadal.  Wzloty i upadki. Były, są i zapewne będą jak przy wszystkich ludzkich działaniach. Nie da się tego uniknąć. Raz jest lepiej, raz gorzej ale generalnie blogowanie od roku stanowi część mojego życia i nie wyobrażam sobie aby było inaczej. Bo nawet jak mnie tu nie było przez czas jakiś to tęskniłam za tym miejscem prze ogromnie i zrobiłam wszystko co w mojej mocy by powrócić jak najszybciej. Dziś patrząc na pierwsze "recenzje" zaliczyć by je trzeba było do kategorii upadków, jednak jak to się mówi ćwiczenia czynią mistrza i z biegiem czasu zauważam w śród nich coraz więcej wzlotów. Radości i smutki. Podobnie jak w przypadku, wzlotów i upadków ...