"Uwielbiam z tobą pracować. Jesteś jednym z niewielu ludzi, którym zleca się jakąś sprawę z pełnym przekonaniem, że nic nie zostanie pominięte. Że sprawa zostanie rozwiązana, jeśli tylko to leży w ludzkiej mocy." Taki jest Andrzejewski wolny strzelec, który nie lubi być określany mianem prywatnego detektywa. A ja za sprawą kilku powodów miałam podobne wrażenie, polubiłam czytanie o Andrzejewskim. Dla którego faktycznie nie ma sprawy nie do rozwiązania. Niezależnie od tego czy jest to sprawa odnalezienia młodego uciekiniera z bogatego domu, wyjaśnienia kradzieży grubych pieniędzy bogatym pacjentom podwrocławskiego szpitala czy próba odnalezienia porywaczy bezdomnych. Być może sprawy się łączą i przeplatają. Jednak bohater nie pozostaje sam na posterunku do swojego zleceniodawcy Richtera dostaję wsparcie w osobie BB, pięknej lekarki, która wróciła z misji w Afganistanie, meldującej się mężowi w dość regularnych odstępach czasowych. Jest tak uległa czy...