top navigation

piątek, 14 sierpnia 2015

(3) Wszak to ...

... debilne?


Miewamy swoje sposoby na chandrę, na smutek, na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości. Czasem sięgamy po książkę, czasem jest to film, piosenka, coś co przywodzi wspomnienia.  Czasem taką atrakcje zapewnia nam telewizja czym byłyby teraz święta bez Kevina samego w domu tudzież w Nowym Jorku? Pamiętam z czasów lat nastu, że razem z koleżanką miałyśmy sposób na smuteczki - oglądanie Bodyguarda - I do dziś pamiętam. oglądamy film, zaryczane ze wzruszenia. Do pokoju wchodzi mama koleżanki.
- Ojej dziewczyny co się stało? - Pyta zmartwiona - To chyba nie przez jakiegoś chłopaka?
- Oglądamy ... chlip, chlip... Bodyguarda ... chlip, chlip. - Odpowiadamy jednocześnie.  
- Ach! - Stwierdza mama i wychodzi. Jakby to wszystko tłumaczyło.
Sama od kilku lat lubię czasem wrócić i poczytać Lesia Chmielewskiej, który zawsze mnie rozwesela. I pewnie nie jestem w takim zachowaniu odosobniona.

 Czyli obejrzałam pewien film więcej niż raz i dobrze mi z tym. 


Przyznam szczerze, że w pierwszej jego minucie miałam mieszane uczucia co do sensu jego dalszego oglądania. W myślach kłębiło mi się "Ale o co chodzi?". I nie było to moje odosobnione odczucie, bo jak udało mi się ustalić (czasem po obejrzeniu filmu czy przeczytaniu książki wymieniam poglądy z moją mamą) mama miała podobne odczucie. Ale co również zgodnie przyznałyśmy nie chciało nam się nic mówić a film leciał dalej. 

Strażnicy Galaktyki


Jedna z produkcji Marvela z ostatnich lata. Zapewne fanom gatunku nie muszę opisywać filmu. Jednak nie wykluczam, że są jeszcze osoby, które go nie widziały. 
W ręce Petera Quill trafia tajemniczy glob, w związku z czym staje się on celem wysłanniczki Ronana Oskarżyciela - Gamory. Duet Rocketa (zmutowany szop) i Groot (humanoidalne drzewo) także depcze mu po piętach ale już z zupełnie innego powodu. Splotem zdarzeń cała gromadka do której dołącza Draks postanawia razem odkryć tajemnice globu. A że w efekcie dokonują czegoś wielkiego to już inna rzecz. 

... przedstawienie kradnie wyszczekany futrzak z rakietnicą.

Film jest dobrze zrobiony, efekty specjalne na miarę współczesnego kina. Jego - co dziwne ja na gatunek filmu - komediowy charakter, podkreśla znakomity polski dubbing. Jednym z moich faworytów na plus dla Strażników jest doskonale dobrana oprawa muzyczna (The Runaways, Blue Swede, Jakson 5). I tak zgadzam się z tym w stu procentach cały film nie był by tak udany gdyby nie pewien futrzany jegomość. Rocketa nigdy dość. 

I choć to może nie zbyt zwyczajne zachowanie widza, świadczy to może niewątpliwie o uroku tego filmu. Bo nie ważne ile razy go już widziałam, za każdym podobał mi się jeszcze bardziej. 













Reżyseria: James Gunn,
Scenariusz: James Gunn, Nicole Perlman
Produkcja: USA
Premiera: 2014
Obsada: Chris Pratt, Zoe Saldana

Do jakiej książki lubicie wracać?
a może też
Macie taki film, który widzieliście więcej niż trzy razy?

Ps. Zupełnie zapomniałam, że obiecałam mamie wspomnieć o tym pisząc o Strażnikach Galaktyki.

Szanujmy naszą planetę, bo nie mamy się gdzie wyprowadzić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

*Nie spamuj! Komentarze w stylu "fajny blog, zapraszam do mnie" lub te z linkiem do Twojego bloga, będą usuwane.
*Staram się odwiedzać blogi osób, które skomentowały mój post i odwdzięczyć im się tym samym.
*Za każdy konstruktywny komentarz serdecznie dziękuję.