top navigation

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Czy umiesz przyznać się do błędu...?


Ponoć nie myli się tylko ten co nic nie robi. O innych na przykład - saper - że może, ale tylko raz. Nie zmienia to jednak "szarej codzienności". Gdzie wśród natłoku spraw, niedostatku czasu czy plątaninie myśli zdarzają nam się pomyłki. Te drobne i nic nieznaczące typu nie to mleko z półki w sklepie. Niekiedy jednak wielkie błędy, które mogą nas kosztować wiele. Tak! Nie ma ludzi nie omylnych.

A kiedy przychodzi moment, w którym wypadałoby się do nich przyznać. Nie robimy tego zbyt chętnie. O wiele łatwiej jest nam schować je głęboko na dnie wielkiego pudła, które upchniemy gdzieś w najdalszym koncie szafy. Przecież "nie okaże słabości, bo ludzie przestaną mnie szanować" wymyślamy na poczekaniu najdoskonalszą wymówkę. 

A co kiedy jednak przyznam się do błędów?

Jakie popełniłam prowadząc a raczej nie prowadząc bloga. 

  • Chciałam zbyt dużo srok złapać za ogon, czyli siadałam na długie godziny i tworzyłam zarys tego o czym i z jaką regularnością to ja pisać nie będę. BŁĄD PLANOWANIA. Bo gdzie za dużo planowania tam za mało działania. Choć nadal są rzeczy o których chciała bym pisać to nie będę już planować co i kiedy opublikuje.

  • Zaglądałam na inne blogi, czytałam i podziwiałam. Jak to możliwe, że ten blog jest krócej niż mój a ma już taki sukces.... tylu fanów, obserwatorów. I traciłam zapał. BŁĄD ZAZDROŚCI. Nie biorąc pod uwagę innych argumentów, bo może ma inną grupę docelową? A może większe doświadczenie w pisaniu, z tym, że na innym polu niż blog? Tylko wytrwałą praca się człowiek wzbogaci.

  • Tracąc zapał traciłam także coś innego. Skoro nie odnoszę takich sukcesów jak inni jestem do bani. BŁĄD BRAKU WIARY. A jednak pojawiali się nieliczni czytelnicy, to może nie w tym rzecz?Eureka! W tej kwestii podobnie jak ze znajomymi na sławnym portalu. 700 znajomych ale o urodzinach pamięta 10, pomaga 3 Nie ilość a jakość albo mniej znaczy więcej. 

  • Chciałabym o czymś napisać ale i tak mam mało czytelników. A jak im się nie spodoba to, co napiszę? BŁĄD STRACHU. Kontrowersyjny temat! Strata czytelników? A może dzięki niemu zyskasz nowych. Warto nawet jeśli zdarzy się, że ktoś odejdzie... Warto mam nadzieje :)

  • Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, czyli znikałam. Najcięższy z błędów. BŁĄD MILCZENIA (który popełniłam nie tylko w kwestii prowadzenie bloga).  Bo choć miewałam ciężkie chwile (mobbing w pracy, nadal trwające poszukiwania nowej), było mi źle i nie miałam głowy do pisania recenzji czy innych postów. To mogłam znaleźć siłę by chociaż o tym wspomnieć. Zapewnić, że wrócę gdy tylko wszystko się ułoży. Nie wszystko się ułożył... Ale wierzę w to, że już wkrótce się to zmieni. 

Dziś już nie czuję się słaba. Wręcz przeciwnie niezwykle odważna i silna, że choć miałam chwile słabości, w których popełniłam błędy. Potrafię się do nich przyznać nie tylko przed samą sobą. Więcej błędów nie pamiętam, lecz wszystkich żałuję. 

Odpowiedzi na pytania:

Czy ktoś (nie tylko blogger) kto przyznaje się do błędów zasługuje na wieczne potępienie a może na coś innego?
oraz Jakie jeszcze błędy zdarzają się bloggerom?
pozostawiam Wam. 


4 komentarze:

  1. O kurczę, jakbym czytała o sobie! Swój blog założyłam ponad rok temu i skończyło się na samym planowaniu, które i tak nic nie dało. Chęć blogowania po roku wygrała, dlatego jestem tu, gdzie jestem. Teraz dokładnie wszystko przemyślałam, poukładałam i mam nadzieję, że wytrwam. Tobie życzę powodzenia, dalej stawiaj na jakość, nie ilość! :)
    Dołącza do Ciebie kolejna duszyczka! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam duszyczkę, której również życzę wytrwania. :)

      Usuń
  2. Błędy wpisane są w nasze życie i to WIELKIMI LITERAMI - nie popełnia ich tylko ten, kto nic nie robi, a tak się jakoś w naszym życiu się składa, że każdy "coś" robi, a tym samym naraża się na ich popełnianie... Nasze życie jest fascynującą przygodą - wędrówką prowadzącą niezwykle krętą i wyboistą drogą - bywa, że upadamy ale już po chwili wstajemy aby iść dalej... czasami zatrzymujemy się aby spojrzeć na trasę, którą już pokonaliśmy rozpamiętując przeszłość i dokonując wnikliwej analizy czasu minionego... Lecz idziemy dalej spoglądając na otaczającą nas rzeczywistość jednocześnie usilnie starając się dostrzec piękno i niezwykłość momentów dziejących się "tu i teraz"... Przyznając się do błędów stajemy się bardziej prawdziwi i realniejsi byciu niezwykłą istotą jaką jest człowiek... Najważniejsze to (na)uczyć się przyznawać do błędów przed samym sobą bo mimo iż ludzi można oszukać to siebie samego nigdy nie zdołamy oszukać, a istota, którą dostrzegamy w lustarzanym odbiciu powinna być naszym największym przyjacielem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dużo racji ale najbardziej podoba mi się podsumowanie twoich słów bycie swoim przyjacielem.

      Usuń

*Nie spamuj! Komentarze w stylu "fajny blog, zapraszam do mnie" lub te z linkiem do Twojego bloga, będą usuwane.
*Staram się odwiedzać blogi osób, które skomentowały mój post i odwdzięczyć im się tym samym.
*Za każdy konstruktywny komentarz serdecznie dziękuję.