Przejdź do głównej zawartości

(4) Masz 10 sekund...

Mniej więcej tyle czasu zajmuje nam wyrobienie sobie zdania/ opinii na temat nowo poznanej osoby, pierwszy raz zobaczonej okładki książki, nieznanej dotąd strony internetowej. Niezwykle szybko, prawda? Niestety tak, działa nasz mózg na podstawie doświadczeń, czy od dziecka wchłaniania panujących wokół stereotypów jest to sprawny mechanizm, choć bardzo często błędny. Rada - następnym razem nie śpiesz się, pamiętaj o tym, że na zrobienie dobrego pierwszego wrażenia masz tylko 10 sekund. 


Nie szata zdobi człowieka...?

Na pewno? Kiedyś nie pamiętam już kto (prasa, radio, telewizja) zrobiła eksperyment. Ucharakteryzowała młodą dziewczynę na starszą, nie zadbaną kobietę "typ stereotypowej zahukanej matki polki" i wysłało do urzędu (tudzież banku, tego też nie pamiętam), w celu załatwienia jakiejś sprawy. Jeszcze tego samego dnia tą samą dziewczynę ucharakteryzowano na "kobietę sukcesu" i wysłano do załatwienia w to samo miejsce. Nie muszę pisać, że w obu przypadkach sposób potraktowania dziewczyny oraz załatwienia sprawy był zupełnie inny.

Dzień z  życia blondynki

Bohaterka Meghan Miles, na co dzień nienaganna, spokojna prezenterka z Los Angeles. Właśnie stara się zdobyć posadę w bardziej prestiżowej stacji. Niestety, nie udaje się... w dodatku to nie koniec przykrości... jakie ją spotkały. Ulega namową przyjaciółek i wychodzi odreagować. Gdy dostaje pomyślniejsze, wieści podejmuje decyzję o szybkim powrocie do domu... i tu zaczynają się schody, czyli jej przygoda... gdziekolwiek się nie pojawi, z kimkolwiek się nie spotka, czegokolwiek by nie powiedziała nikt i tak nie chce jej słuchać.  Kiedy już dotrze do celu swojej podróży jest jej już wszystko jedno, czy zdobędzie wymarzoną posadę... byle tylko ktoś jej uwierzył, że nie jest tym na kogo wygląda, że nie pracuje w najstarszym zawodzie świata - mów prawdę i tak nikt nie uwierzy. 

Film, może nie jest górnolotnym ambitnym kinem, wszak to komedia. Z pozoru lekka, przyjemna zapewniająca 135 min. relaksu bez konieczności wysilania mózgu. W mojej ocenie jednak przemycająca pewne "wartości" by nie oceniać kogoś zbyt pochopnie tylko po pozorach, by dać wytłumaczyć,... bo nie zawsze to co widzisz jest takie jakim chcesz to widzieć. 


Reżyseria: Steven Brill
Scenariusz: Steven Brill
Produkcja: USA
Premiera: 2015
Obsada: Elizabeth Banks, James Marsden

Następnym razem nie śpiesz się....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tam, gdzie działają liczne sprzeczności,...

... tam rozkwita największa nadzieja.  (Ignacy Loyola)

Bywają czasami takie chwile, że człowiek po prostu musi poruszyć jakiś temat, bo inaczej się udusi.  Zacznę od opisania sytuacji, której byłam świadkiem jakiś czas temu. Rzecz działa się na przejściu dla pieszych z sygnalizacją świetlną. Rodzina dwa + jeden, na wycieczce rowerowej. Tata jadący jako pierwszy przepisowo przejeżdża na rowerze pasem wyznaczonym dla rowerów. Mama jedząca jako ostatnia tuż przed przejściem zsiada z roweru i rzecze do dziecka. Dziewczynki lat około dziesięciu. - Ola, Ola zsiądź z roweru.  Co robi Ola (to wiele tłumaczy, mam swoją małą teorie o magi imion o której być może kiedyś opowiem). Otóż Ola wybiera opcję dla siebie najwygodniejszą przejeżdżając po przejściu dla pieszych. (czyli, po pasach, ale to już szczegół w tym momencie nie istotny) Na dodatek informując mamę czemu wybiera takie rozwiązanie. - A tata przejeżdża! 

Od zabawy ...

...zaczyna się postęp. (Antoni Kępiński)
Tak było i w  tym przypadku. Szwedzka ilustratorka Johanna Basford projektowała czarno-białe etykiety na wino. A jej znajomi kolorowali jej... dla zabawy, zabicia czasu....? Tak w skrócie powstały kolorowanki dla dorosłych. I świat "stanął na głowie", bo w ostatnim czasie jest mnóstwo miejsc w sieci, w których cuda nie tylko pani Basford są zachwalane "pod niebiosa". 

(3) Wszak to ...

... debilne?
Miewamy swoje sposoby na chandrę, na smutek, na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości. Czasem sięgamy po książkę, czasem jest to film, piosenka, coś co przywodzi wspomnienia.  Czasem taką atrakcje zapewnia nam telewizja czym byłyby teraz święta bez Kevina samego w domu tudzież w Nowym Jorku? Pamiętam z czasów lat nastu, że razem z koleżanką miałyśmy sposób na smuteczki - oglądanie Bodyguarda - I do dziś pamiętam. oglądamy film, zaryczane ze wzruszenia. Do pokoju wchodzi mama koleżanki.